Witold Skaczkiewicz

010 – Część pierwsza – Rozdział trzeci -2

In 010 - Część pierwsza - Rozdział trzeci -2, Animal Farm II on 28 Kwiecień 2009 at 20:00

Kruki obdarzone (przecież przez Najwyższego) głosem mocnym i doniosłym, bezpardonowo zagłuszały te subtelne trele skrzydlatych braci i zdecydowanie wiodły prym w środkowej części podwórza. Na obrzeżach Folwarku, gdzieś pod płotami, w szuwarach gęstej roślinności jaskółki, trznadle i nawet zwykłe wróble głosiły swoje Słowo, i nawet (choć z rzadka) znajdowały wyznawców.
Kruki ogłosiły, że Najwyższy nie będzie tolerował żadnego sekciarstwa. Że tylko oni głoszą Prawdziwe Słowo. Dowodem na to miał być wybór namiestnika Najwyższego na ziemi, który z Jego Najwyższego Upoważnienia, w Jego imieniu sprawować będzie wszelką władzę. Został nim, bardzo już sędziwy, Mojżesz.

Mojżesz

W pierwszych godzinach swojego panowania, wiekowy patriarcha ogłosił przesłanie do wszystkich zwierząt świata. Wyjaśniał w nim, że nie chodzi mu o władzę w sensie gospodarczym, czy politycznym. Jego władza miała być ponad te ziemskie problemy. Miała przygotować do życia wiecznego po epizodzie spędzonym tu na ziemi, a oczywista uciążliwość życia ziemskiego zostanie wynagrodzona wielokrotnie w życiu po śmierci. Ma ono być nieskończonym szczęściem, lecz pod warunkiem, że teraz, podczas tego życia, tu na ziemi, swoimi uczynkami, a szczególnie częstymi i gorliwymi kontaktami z Krukami zasłuży się na tą łaskę.
Nikt nigdy nie powiedział jak to szczęście będzie się realizowało, i kto będzie „Tam” mył podłogi czy choćby strzygł trawniki, by nie zarosły chwastami (przecież „Tam” będą trawniki, a skoro będą, to muszą być i chwasty).
Zaobserwowano również, że Mojżesz, niemłody ptak, praktycznie dawno już nie latał. Dni spędzał we wspaniale udekorowanym gnieździe, otoczony smakołykami i wyjątkowo urodziwymi wronami. W każdą niedzielą, a zdarzało się, że i w inne dni tygodnia Mojżesz wygłaszał pełne pouczeń przemówienia. Zawsze podkreślał, że jego słowa są natchnione przez najwyższego, który w swojej dobroci, przez jego (Mojżesza) usta przekazuje zebranym swoją łaskę – prawdę, która zapewni wiekuiste szczęście. Nie wszyscy potrafili zrozumieć słowa Mojżesza, jednak teatralna magia tych spotkań, śpieworecytacje, dzwonki i kadzidła, tworzyły tak niepowtarzalny nastrój, jakże odmienny od smutnej, codziennej rzeczywistości.
Tylko niewielu (najzupełniej niepotrzebnie) pytało: Jak wyglądają jego kontakty z Najwyższym, skoro stare skrzydła nie unoszą go już do nieba, nie mówiąc o tej zaklętej sferze jeszcze wyżej? Skąd, bierze się jego najwyższa wiedza, do której każe się bezwzględnie stosować?
Lecz w doczesnym życiu było problemów zbyt wiele by dywagować nad prawdami objawionymi. Głoszona przez Mojżesza pociecha, to obiecane szczęście, które ma nadejść, pomagała zwierzętom łatwiej znosić codzienne trudy. To i słuchali tego co tam wykrakiwano. Jedni z żarliwością nie dopuszczającą własnego myślenia, a drudzy z przymrużeniem oka, tak jak baśni pozwalającej wrócić do wczesnego beztroskiego dzieciństwa.

_________

Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.