Goryl twierdził, że nie można się ograniczyć do jednorazowej pomocy, trzeba bowiem pokazać, że każde zwierze w każdym zakątku świata może liczyć na swojego brata, drugie zwierze.
Po długich dyskusjach ustalono, że gile i jemiołuszki rozpoczną działania dywersyjne na tyłach wroga. Ich zadaniem będzie zorganizowanie działalności partyzanckiej w celu osłabienia morale ludzi i osłabienie ich sił. Dlatego mają czynić tak, by ludzie nie czuli się bezpiecznie nawet we własnych łóżkach. Sójki zobowiązane zostały do szerokiej informacji o tym, że zwierzęta niewolniczo wykorzystywane przez ludzi nie są same na świecie i, że pomoc nadejdzie niebawem. A wszystko po to, by w krajach okupowanych nikt nie stracił ducha i gdy nadejdzie godzina „ZERO” wszyscy byli gotowi do walki.
Szczury poruszyły szczurzy problem, jednakże oprócz wspólnego pokiwania głowami w zadumie nad tą sprawą nic więcej nie uczyniono.
Sokół, specjalny wysłannik Napoleona, sugerował, że warto by było zapoznać każde zwierze z Nowymi Zasadami Animalizmu i dlatego należałoby rozrzucić odpowiednie ulotki, co obśmiała zebra twierdząc, że przecież nie wszystkie zwierzęta potrafią czytać.
W końcu porozdzielano zadania i wszyscy wyruszyli przygotowywać odwet.
No i stało się: przez tereny rządzone przez ludzi przechodziły kolejne fale partyzanckich ataków a nawet zabronionych strajków. Zwierzęta stały się aroganckie, coraz częściej podnosiły głowę i choć ludzie karali każde przewinienie dotkliwym biciem. Zwierzęta cierpiały, lecz głów nie opuszczały.
Co jakiś czas nad Folwarkiem przelatywała eskadra kondorów zrzucając wysokowitaminowe owoce. Zwierzęta z Folwarku nie ukrywały, że zagraniczne witaminy, codzienne ćwiczenia fizyczne jak i dobra kondycja psychiczna czynią z nich znakomitą armię.
Mimo, iż granicę pomiędzy ludźmi a Folwarkiem Zwierząt stanowił dobrze strzeżony front chwilowo zawieszonej wojny, na Folwark, ze strony zajętej przez ludzi przedostawały się zwierzęta. Przynosiły informacje o poczynaniach ekipy Cesarza Jonesa. Dzięki temu Napoleon miał znakomitą orientację w planach Jonesa. Zdarzało się nawet, choć niezbyt często, że i wrona przyniosła ciekawą informację o ćwiczeniach po stronie Cesarskiej – jednak te informacje starano się zawsze potwierdzać z innego źródła.
_________
Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd




