Rozdział siódmy
Wśród zwierząt żyjących w Wielkiej Republice Zwierząt, rozeszła się plotka, że zwierzęta żyjące poza Folwarkiem mają większe niż oni prawa i przywileje; większe niż te zwierzęta, które realizują szczytne cele Animalizmu. Mówiono, że zwierzęta pracują tam pięć dni w tygodniu, że każde z nich ma osobny boks, który jest co roku świeżo malowany, że w stajniach, oborach i chlewach jest klimatyzacja – zupełnie nieznana mieszkańcom Folwarku.
Wszędobylskie sikorki doniosły również, że w dni wolne od pracy zwierzęta są myte i czyszczone a także, że dostają wiązkę siana o takim zapachu, jaki można sobie wymarzyć.
Doszły również słuchy, że ukarano jakiegoś człowieka za to, że pobił swoje zwierzę. Zdumiewające było, że uczynili to inni ludzie. Mówiono również, że zwierzęta mają swoje prawa zapisane w Kodeksie Praw Zwierząt, który jest bezwzględnie przestrzegany.
Dowiedziano się również, że ludzie przyznali szczurom olbrzymie odszkodowania za zbrodnie, których dopuścił się Jones, oraz wydzielono dla nich kilka hektarów gruntu by mogły żyć jak u siebie.
A na Folwarku świnie ogłosiły swój program gospodarczy, dzięki któremu bardzo szybko Folwark Zwierząt miał stać się potęgą gospodarczą.
Aby ten wymarzony cel osiągnąć, wszyscy muszą pracować po szesnaście godzin, siedem dni w tygodniu. Ten wysiłek ma być krótkotrwały i w efekcie przyniesie to, że za rok lub dwa, a najdalej trzy, wszystkie zwierzęta będą pracowały cztery dni w tygodniu, a w pozostałe będą oddawać się uciechom, o jakim zwierzęta mieszkające poza Folwarkiem nie mogą nawet marzyć.
Ogłoszono również, że na ten krótki okres zawiesza się wszelkie prawa zwierząt.
- Teraz trzeba pracować a nie bawić się w dyskutowanie, czy inne filozofowanie – powiedział Napoleon – Trzeba ze wszystkich sił pomnażać dorobek dla oczywistego dobra, Wspólnej Świetlistej Animalistycznej Przyszłości.
Wydawało się, że większość zwierząt to znakomicie rozumie i z ufnością zniosą dolegliwości dnia codziennego.
Trochę się dziwili, że świnie chodzą na dwóch nogach, że popijają sobie piwo i mocniejsze trunki, jak również, że czasami w ich racicach pojawia się bat. Jednakże nawet ten, który miał to nieszczęście i został nim wysmagany, szybko rozumiał, że tylko dla jego dobra. A dla przyszłego swojego dobra można, a czasami nawet trzeba znieść i przykrości. Nic przecież nie ma za darmo.
_________
Copyright by Witold Skaczkiewicz © 2005-2009
All rights reserverd




